Tych, którzy tęsknią za Live Mesh ucieszy zapewne wiadomość, że Live Mesh przemianowane później na Live Sync, jednak będzie nazywać się Windows Live Mesh. Każdy wie, że Live Sync, to praktycznie to samo, co Mesh, więc zmiana nikogo nie powinna zdezorientować.
Pocieszeniem jest, że rozmiar przestrzeni dyskowej wraca do poziomu 5GB, choć oczywiście do poziomu 25GB oferowanego przez SkyDrive (również fragment platformy Live) jeszcze daleko. Microsoft tłumaczy to tym, że zdecydowana większość (98%) użytkowników i tak nie przekracza 1.5GB, co oznacza, że poszechne udostępnienie 25GB nie ma większego sensu.
Tak naprawdę, całe to zamieszanie najlepiej świadczy o tym, że platforma Live żyje i dzieją się w niej ciekawe rzeczy. Zamiast w nieświadomości czekać na finalną wersję, mamy wgląd w cały proces dojrzewania i możemy wszystko testować i komentować nim w 2011 roku pojawi się wersja finalna. Komu się nie podoba rola królika doświadczalnego, może pozostać przy starym Live Mesh, który działa cały czas bez zmian.